Hejka!
Na tej stronie, będę starała się w miarę równomiernie pisać moją książkę, której tytuł jest wam pewnie świetnie znany - The Flame It's In All Of Us. Jeżeli macie jakiejś pomysły, na to jakie mogą być dalsze losy bohaterów, piszcie na maila - agata.gorecka98@gmail.com , ale oczywiście nie wszystkie mogą być brane pod uwagę. Może też ze względu na to, że w jakimś stopniu chciałabym, żeby ta książka była moim dziełem :P No ale pisać wam nie zabronię :P . Nie muszę chyba przypominać, że jeżeli już wykorzystam któryś z waszych pomysłów, napiszę pod rozdziałem, kto mi w nim pomógł :)
Tak więc zapraszam do czytania :)
******
29.08.2012r.
******
29.08.2012r.
Prolog
Od zawsze byłam strasznym pechowcem. Każda moja próba zrobienia czegoś, kończyła się katastrofą.
Właśnie w tej chwili przypomniało mi się jak razem z mamą chciałyśmy pomalować mój pokój. Miałam wtedy sześć lat, może siedem. Bardzo chciałam, żeby był kolorowy, tak jak pokoje moich koleżanek. Mama położyła farbę na małym, drewnianym stoliczku, po czym poszła na strych po drabinę i pędzel. Nie chcąc na nią czekać, postanowiłam jakoś skrócić jej pracę i wziąć się do malowania zanim wróci. Jednak zanim jeszcze dotknęłam pudła z farbą, potknęłam się o porozkładane gazety, i chcąc się czegoś złapać, chwyciłam nogę drewnianego stoliczka, na którym postawiona była farba. Kiedy mama weszła do pokoju, zaczęła się śmiać. Leżałam na podłodze, a na głowie miałam kubeł z farbą, która powoli ciekła mi po włosach.
Lecz dopiero teraz doszłam do wniosku, że gdyby był przy nas tata, miałabym pięknie pomalowany pokój...
I nie wiem czemu, ale pomyślałam, że kiedyś, chcąc dorównać moim koleżanką zapomniałam o tym, że przecież nigdy nie będę miała wszystkiego co one mają...
Że już nigdy nie będę miała ojca...
No i, że zawsze będę taką łamagą jak kiedyś.
Właśnie w tej chwili przypomniało mi się jak razem z mamą chciałyśmy pomalować mój pokój. Miałam wtedy sześć lat, może siedem. Bardzo chciałam, żeby był kolorowy, tak jak pokoje moich koleżanek. Mama położyła farbę na małym, drewnianym stoliczku, po czym poszła na strych po drabinę i pędzel. Nie chcąc na nią czekać, postanowiłam jakoś skrócić jej pracę i wziąć się do malowania zanim wróci. Jednak zanim jeszcze dotknęłam pudła z farbą, potknęłam się o porozkładane gazety, i chcąc się czegoś złapać, chwyciłam nogę drewnianego stoliczka, na którym postawiona była farba. Kiedy mama weszła do pokoju, zaczęła się śmiać. Leżałam na podłodze, a na głowie miałam kubeł z farbą, która powoli ciekła mi po włosach.
Lecz dopiero teraz doszłam do wniosku, że gdyby był przy nas tata, miałabym pięknie pomalowany pokój...
I nie wiem czemu, ale pomyślałam, że kiedyś, chcąc dorównać moim koleżanką zapomniałam o tym, że przecież nigdy nie będę miała wszystkiego co one mają...
Że już nigdy nie będę miała ojca...
No i, że zawsze będę taką łamagą jak kiedyś.
Tak, z pewnością, miałam już taka być... A w tym przypadku ta teoria sprawdzała się w stu procentach. Po prostu przyciągałam nieszczęścia jak magnes. Tylko, że tym razem, ważyły się losy nie tylko moje, ale i moich najbliższych. Byłam w strasznych tarapatach.
Złoczyńca zbliżał się do mnie powolnym krokiem, ale mimo to miałam wrażenie, że biegnie do mnie, osiągając przy tym jak największą prędkość. W tym momencie śmierć była nieunikniona... Miałam umrzeć. I w końcu i mój ukochany miał zginąć... I to wszystko przez moją głupotę... Gdybym tylko nie wychodziła z domu!
A jeszcze tyle im wszystkim nie powiedziałam, jeszcze tak wiele miałam do zrobienia... Tak wiele, chciałam w życiu naprawić...
Ale dla mojego oprawcy to już nie było ważne... żywił się wyłącznie moim strachem i bezradnością. To był już koniec.
Cóż. Strasznie krótki prolog. Lecz jakoś mnie nie zachwycił. Chyba przez to, że już na początku dopatrzyłam się głupiego błędu: nie katasrofom tylko katastrofą. Potem spojrzałam: "Cóż, jak widać miałam już taka być na zawsze.
OdpowiedzUsuńTak, z pewnością, miałam już taka być..." - powtórzenie które bardzo drażni.
Co do historii... Podejrzewam, że drapieżnikiem jest wampir. Ogółem jakoś mnie nie zachwyciło, co nie oznacza, że nie jest ciekawe.
Pozdrawiam.
No, poprawiłam już, i jeszcze coś dodałam :D Ale spoko ;)
UsuńSpoko, szanuje Twoje zdanie :) Błędy powtórzeniowe i językowe poprawię. Może jakoś rozpiszę (pisałam trochę na szybko, może dlatego tak wyszedł).
OdpowiedzUsuń